Kiedy czytamy recenzje gier wideo, bardzo często trafić
możemy na teksty o „epickich walkach z bossami” tudzież ogromnej różnorodności
ich samych. Dla wielu graczy olbrzymie, wymyślne lub makabrycznie obleśne bydlę
czyhające na nich na końcu danego etapu lub całej gry to ogromny plus. Nie dla
mnie. Ja ich po prostu nienawidzę.